• Wpisów:26
  • Średnio co: 80 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:07
  • Licznik odwiedzin:7 554 / 2168 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
elayna98
 
helloidiot
 
Hej
Kiedy coś dodasz?
 

 

IDK

Czy ktoś ma ten sam problem co ja? Od trzech dni nie mogę dodać wpisu. Wie ktoś może dlaczego? Liczę na pomoc.
  • awatar Pamiętnik Piętnastolatki.: @Rysiaa<3: Dziękuję, mam nadzieję, że pomoże, ale spróbuję jutro, bo dzisiaj nie mogę. :)
  • awatar Rysiaa<3: Ja też to mam ;/ spróbuj wrzucić wpis na bloga przez innego kompa. ( u mnie to podziałało)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdynia, 20 marca 2012r.

Szpital. Leże samotna w białym pokoju. Nikt mnie nie odwiedza. Co z mamą? Co z Dawidem? Co z tatą? Pytałam się. Dlaczego moje życie jest takie okrutne? Pytam się dlaczego? Dlaczego ja zawsze mam spieprzone życie. Chciałam być szczęśliwa. Jak normalny człowiek. Tak cholernie szczęśliwa. Myślałam w głębi serca.
Moje myślenie przerwał hałas wózka inwalidzkiego z młodą dziewczyną. Wyglądała gorzej ode mnie. Sine dłonie, pocięte ręce, sina twarz. Ciekawe co z nią. Myślałam. Położyła się na łóżko obok mojego.
- Jestem Estera.- spojrzałam się na nią i wyciągnęłam rękę.
- Matylda.- wydukała płacząc.
Milczałam. Nie wiedziałam czy chce ze mną rozmawiać. Wolałam przeczekać tę niezręczną sytuację. Wzięłam do ręki telefon i napisałam do Kasi.

„ Hej. Nie wiesz co się dzieje z Dawidem? Nie odbiera ode mnie telefonu. Możesz mu przekazać, żeby oddzwonił? Estera. ‘’

Odłożyłam telefon na szpitalną szafkę i zamknęłam oczy. Myślałam o tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. Może życia płata mi figle, żebym później była szczęśliwa? Może dlatego, że chce zobaczyć czy jestem twarda? Tak! Będę twarda. Dam radę. Muszę dać. Tata pewnie mnie wspiera. Czuję to. Usłyszałam dźwięk sms.

Od : Kasia.
Hej. Gdzie ty się podziewasz? Byłam u Ciebie dzisiaj ale w domu nikogo nie było. Dawid? Zerwał ze mną i wyjechał gdzieś. Nie wiem czemu, nie wiem po co. Może miał mnie dość. Trzymaj się kochanie, na pewno zadzwoni. Kaśka.


Idę na kontrolne badania. Mam nadzieję, że już dzisiaj będę mogła wyjść.

Estera.
____
Pomimo iż pod ostatnim wpisem był tylko jeden komentarz i tak dodaję wpis.
6 komentarzy - Nowy wpis.
  • awatar Zwariowana-idiotka ♥: boskie to opowiadanie :)
  • awatar Gella. ♥: Mega *.* dawaj wiecej ! :) świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne świetne <3
  • awatar Tranquility.: mega ;D wbij
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nieznane miejsce, nieznana data.

Obudziłam się w jakimś pokoju. Leżałam na łóżku. Dookoła biało. Gdzie ja jestem? Co się ze mną dzieje? Czy już jestem blisko taty? „Zaraz się spotkamy” ktoś mi mówił te słowa. Złapałam za zeszyt, który był moim pamiętnikiem.
- Estera słyszysz mnie?- z mojego pisania wyrwała mnie kobieta, ubrana jak pielęgniarka.
Patrzałam się na nią wielkimi oczami.
- Popatrz na mnie.- mówiła dalej.
Zamknęłam oczy. Nie byłam blisko taty. Byłam gdzieś w szpitalu. Ale kto mnie uratował? Kto mnie tu przywiózł? Chciałam umrzeć. Otworzyłam oczy i wyszeptałam :
- Gdzie ja jestem? Co ja tu robię?
Pielęgniarka odwróciła się do mnie i zaczęła rozmowę. Przywiózł mnie jakiś młody chłopak. Nastolatek bodajże. Znalazł mnie leżącą na chodniku. Dlaczego? Zasnęłam w domu. Co ja do cholery robiłam?
- Chłopak czeka na korytarzu, poprosić go?- spytała się pielęgniarka
- Nie, na razie nie. Źle się czuję.- zasnęłam
Cały czas myślałam o chłopaku, który mnie uratował i o tym co robiłam na chodniku. Jest marzec a ja w samej piżamie na dworze, na ulicach leży śnieżnobiały śnieg od wczorajszego ranka. Do cholery co się ze mną dzieje? Muszę to rozwiązać. Idę spać. Nie wiem co się ze mną dzieje. Cholera.

Estera.
 

 
Gdynia, 18 marca 2012r.

Cześć.
Właśnie wstałam. Jest 6.00. Zaraz pójdę się umyć i przyszykować do szkoły. Nienawidzę tej szkoły. Może nie szkoły, ale ludzi chodzącej do niej. Każde 7 lekcji spędzone w niej jest dla mnie horrorem. Chciałabym aby to wszystko się zmieniło. Nie chcę już tak więcej żyć. Chciałabym być w końcu szczęśliwa. To jest moje największe marzenie.
A teraz idę się szykować. Dokończę później.

Jest już 15.30. Jestem już w domu. Wiedziałam, że tak będzie. Wyzywanie, dręczenie i wyśmiewanie się za rogiem. Mimo to cały czas mnie to rani. Rozmawiałam dzisiaj z Mają. Dowiedziałam się, że nie chce się już ze mną przyjaźnić. Co ja mam zrobić? Nie mam już nikogo. Nikogo! Siedzę w kącie, w pustym mieszkaniu i płaczę z pamiętnikiem w ręku. Tato Proszę Cię zabierz mnie do siebie. Nie chcę takiego życia. Ja już nie wytrzymam. Idę poszukać tabletek w szafie mamy i położę się spać. Chcę być tam na górze. Przy Tobie. Bez żadnych smutków. Nie wytrzymam. Biorę piętnaście tabletek. Może to nie za dużo na pierwszy raz, ale boję się. Cholernie się boje. Zasypiam.

Estera.
  • awatar Rollin: ,,Nowy Blog na Pingerze. - Zaczynam od początku. Cześć. Stwierdziłam iż powracam z nowym opowiadaniem tu na pingera. Nie będzie to takie opowiadanie, ale pamiętnik piętnastolatki, co wy na to? '' To opowiadanie a nie jej myśli ;D
  • awatar Tak ma być :*: Bardzo ciekawe, ale też trochę dziwne.
  • awatar smerfetka7: Super blog zapraszam do mnie ale dopiero zaczynam wiec prosze o wyrozumialosc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Gdynia, 17 marca 2012r.

Witaj.
W domu przed świąteczne porządki. Mój brat- Dawid wyprowadził się z domu a mama zajmuje się w tej chwili myciem okien. Nienawidzę świąt. Niektórzy pytają się mnie dlaczego, ale ja im nie odpowiadam. Tobie mogę powiedzieć wszystko.
Był to niedzielny ranek pięć lat temu. Obudziłam się a przy moim łóżku stała zapłakana mama z Dawidem. Na początku nie chcieli mi powiedzieć co się stało, bo miałam zaledwie 10 lat, ale po chwili dowiedziałam się, że mój tata miał ciężki wypadek samochodowy, gdy wracał do domu. Niestety nie przeżył. Miał być to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Święta Wielkanocne u babci Reni. Kochałam babcię Renie. Mieliśmy wyjechać o samym świcie, ponieważ babcia mieszkała 500 kilometrów od nas. A wyszło tak, że zostaliśmy w domu, pocieszając się nawzajem. Mama ciężko poradziła sobie z tą sytuacją, ale pomógł jej Roman. Nowy partner mamy z którym związała się rok temu. Odmieniła się. Była radosna, uśmiechnięta i zawsze śmiała się z nami. Ja też polubiłam Romana. Było coś w nim takiego radosnego. Przypominał mi trochę tatę. Umiał podejść do życia z uśmiechem. Korzystał z tego cholernego życia, ale ja nadal nie mogłam pogodzić się ze śmiercią ojca. W tej chwili Roman pojechał pomóc w przeprowadzce Dawidowi i jego dziewczynie Kasi. A nie powiedziałam, że Dawid ma 20 lat i właśnie wkroczył w nowe życie. Kasia dowiedziała się, że jest w ciąży i razem z Dawidem będą mieli dziecko. Cieszę się z tej wiadomości. A teraz mama woła mnie do siebie. Kończę pisać i idę wziąć się za porządki.

Estera.
 

 
Gdynia, 16 marca 2012r.


Nie będę zaczynała pisać mojego pamiętnika od słów : „ Mój drogi pamiętniku”. Nie jestem jedną z tych słodkich laluń, ale normalną dziewczyną mającą wiele problemów. Nie umiem sobie z nimi poradzić i nie mam się komu z nich zwierzyć, więc będę mówiła to Tobie mój pamiętniku. Zacznę od Tego, że jestem Estera.
Imię- to jest mój pierwszy problem. Cała szkoła i inni ludzie znający moje imię wyśmiewają się ze mnie. Wymyślają jakieś dziwne ksywki. Jest mi z tym źle. Nie mówiłam nikomu o tym tylko mojej najlepszej przyjaciółce – Majce, która też reaguje śmiechem na imię „ Estera”. Nie wiem czy jest jeszcze moją przyjaciółką. Nie mam nikogo.
Moim drugim problemem jest wygląd. Mam długie blond włosy, piegi na twarzy i aparat na zębach. Zawsze chcę ukryć piegi ale ich nie da się zakryć. Nakładam jakieś pudry i inne pierdoły. Aparat na zęby. Jeśli o to chodzi to jedni mówią, że mi pasuje, natomiast inni, że nie. Wyzywają mnie od „Aparatki”. Znam dużo osób, które też mają aparaty na zębach i ich nie wyzywają. Na tym dzisiaj skończę. A teraz idę spać.


Dowidzenia mój pamiętniku.


Estera.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Cześć. Stwierdziłam iż powracam z nowym opowiadaniem tu na pingera. Nie będzie to takie opowiadanie, ale pamiętnik piętnastolatki, co wy na to?
 

 
Stwierdziłam iż nie będę już nic pisać. Nie dobra będę pisać, ale nie będę dodawać. Powód? Jest ich kilka.
Po pierwsze - Nikt tego nie czyta.
Po drugie - Dużo osób mówi mi, że mam pisać dla siebie nie dla innych ale chyba nie wiecie, że jeśli nikt tego nie czyta to czujesz się głupio i źle.
Po trzecie - Nikt nie komentuje rozdziałów.
A po czwarte - Mam zamiar pisać imaginy.

Dziękuję za (nie)przeczytanie
  • awatar BlueAndYellow: ja czytam :P nie usuwaj !
  • awatar DoZula: Czytam ! ;p Nie komentuje ale czytam !
  • awatar Gość: Czytam, ale nie zawsze koomentuje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
WŁĄCZ ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ.


Zobaczyła go z inną - kolejną. Serce krajało jej się na malutkie kawałeczki. Było ich tysiące. Nie mogła na to patrzeć musiała się odwrócić, aby ludzie nie widzieli, że cierpi- żeby on nie zobaczył. Jednak coś do niej dotarło. On jej nie kocha-i nie kochał. Była naiwna. To co wydarzyło się przez jeden miesiąc było tylko jedną pojebana zabawą znanego na całym świecie przystojniaka- Zayna. Nie wiedziała jak bardzo myliła się co do uczuć szatyna. Czas który spędziła z Zaynem to najlepszy okres w jej życiu. Weszła do domu i poczuła pustkę – znów. Mama pewnie była na zakupach, a ojciec w pracy. I oczywiście brakowało stałych gości tego domu, którzy ostatnio zniknęli z jej życia. Właśnie uświadomiła sobie jak bardzo zaniedbała przyjaciół, rodzinę i samą siebie. Chłopak przewrócił jej życie do góry nogami.. Po chwilowej zadumie stwierdziła, że chyba wisi nad nią jakaś pierdolona klątwa, którą rzucił na nią wredny badboy. Zdjęła płaszcz i jej ulubione nauszniki. Weszła do kuchni i po chwili uświadomiła sobie, że mama nie lubi jak nie zmienia się butów. Poszła do pokoju, gdzie pierwsze co rzuciło się w jej oczy to ściana stworzona przez jej przyjaciół. Spojrzała na daty wypisane przy zdjęciach i zdała sobie sprawę z tego, że nazajutrz są urodziny Louisa. Postanowiła do niego jutro zadzwonić.
Resztę dnia spędziła przed laptopem szukając informacji o jej przyjaciołach. Dowiedziała się, że Charlie i Niall są parą. Nie zdziwiło jej to. Po paru godzinach zasnęła. Była tak bezbronna i delikatna w trakcie snu. Śnił się jej ON. Jak codziennie od sytuacji, do której – mimo, że nie chciała codziennie wracała myślami. Zdrada. To jest to co boli najbardziej. Mimo że oficjalnie nie byli jeszcze parą, to czuli się do czegoś zobowiązani. A przynajmniej ona tak myślała. Jej sen był identyczny co noc.
Chodzili razem po polanie. On lekko gładził jej włosy i całował delikatnie jej usta. Czuła się tak swobodnie jak motyl. Leżeli na kocu, byli sobie przeznaczeni. Ona w zwiewnej sukience w kwiaty, on bez koszulki. Ludzie im zazdrościli. Czego? Tego szczęścia, uczucia, radości. Nagle zobaczyła Zayna całującego inną. Zaczęła biec. Wbiegła do domu i wyjęła z barku taty wódkę. Chciała znowu popełnić samobójstwo, tak jak wtedy gdy dowiedziała się o śmierci Maxa. Wypiła za jednym zamachem dużą część. I jak co nocy to właśnie w tym momencie budziła się cała spocona i wystraszona.
Ręką zrzuciła laptopa, który cały czas był otwarty na jakiejś stronie. Zaczęła szukać informacji o swoich przyjaciołach. Szukała wzrokiem telefonu. Gdy w końcu go znalazła wybrała numer do Lou. Wiedziała, że chłopak będzie zaskoczony tym telefonem. Bo od sytuacji w parku kontakt się urwał.
- Co się stało Liv?
- Nie nic staruszku.- zaśmiała się.- po prostu wszystkiego najlepszego.- krzyknęła do telefonu
- O Jezu, ale się wystraszyłem. Dzięki. Co tam u Ciebie słychać? Jak sobie radzisz?- zapytał poważnie
- Wiedziałam, że o to zapytasz. A jak ma być? Jakoś przyzwyczajam się do samotności. Wracam do szarej rzeczywistości jaka była przed waszym przyjazdem.
- Liv przepraszam, ale to ty się odizolowałaś od nas.
- Tak najlepiej zrzuć to na mnie. Nie mogłam przyjść do was, bo wiedziałam, że spotkam tam jego.
- Nie zrzucam na ciebie żadnej winy. Starałem się do ciebie dotrzeć ale byłem pewny, że musisz sobie z tym sama pobyć i że po pewnym czasie sama się odezwiesz. Nie sądziłem, że tak długo zajmie Ci to czasu, nie wyobrażałem sobie że będziesz z tym całkiem sama. Tak a ‘propos może wpadniesz dziś do nas. Jest wigilia. A w święta nikt nie powinien być sam.
- Nie dzięki. – powiedziała trochę za szybko. Chciała tam iść, ale wiedziała, że spotka tam jego.
- Nie będzie go. Spokojnie. Pojechał na Święta do Oklahoma City.
- O. – powiedziała wyraźnie zaskoczona. To przyjdę na pewno. Będę o 17:30.
O 17.00 uszykowana ruszyła w stronę domu chłopaków. Doszła na miejsce 15 minut przed czasem. Lou nie kłamał – nigdzie nie było jego auta. Wchodząc do pomieszczenia powitał ją znajomy –jakże utęskniony- hałas. Pierwszy zauważył ją Niall, który na powitanie rzucił się jej na szyję równocześnie wytrącając jej z ręki prezent dla niego – kosz pełen parówek. Bardzo się ucieszył z jej prezentu. Dziewczyna zdjęła płaszcz i nauszniki przysłuchując się okrzykom, które dochodziła z kuchni. Po chwili ruszyła w stronę hałaśliwego pomieszczenia.
-Cześć .- powiedziała cicho i dość nieśmiało. Nagle wszystkie oczy skierowały się w jej stronę i nastała cisza. Jedynie Liam ciągle coś szeptał pod nosem bo ewidentnie jej nie zauważył.
-Lauren! – krzyknęli wszyscy za wyjątkiem Liama i Nialla. Przez dobre pół godziny słyszała teksty w stylu „jak dobrze, że jesteś”.
- Czas zacząć kolację- zarządził Niall. Harry zasiadł z nami do wieczerzy co ją zaskoczyło. Było bardzo miło gdy nagle drzwi otwarły się i stanął w nich nie kto inny, jak Zayn. Nie wiedziała co ze sobą zrobić więc wstała, pożegnała się ze wszystkimi krótkim „muszę już iść” i już miała wyciągnąć rękę po płaszcz gdy nagle Zayn ruszył się z miejsca i przemówił
-Lauren! Ale co ty tu robisz? – zapytał lekko zdezorientowany
-Tak… ja też się cieszę, że Cię widzę. – powiedziała z irytacją w głosie
-Możemy pogadać – słychać było nadzieję w jego głosie.
-Jasne – sama nie wierzyła w to co powiedziała. Stanęła przodem do niego i spojrzała mu w oczy. Nie ujrzała w nich już tych wesołych ogników tylko ból i cierpienie.
- A możemy na osobności?
-A.. no tak. – powiedziała a on wskazał jej ręką aby szła za nim do jego pokoju. Idąc za Zaynem obserwowała dom. Nie zmieniło się tu zbyt wiele. Wchodząc do sypialni chłopaka, zaskoczył ją kompletny brak zmian. Ewentualnie pojawił się tu większy bałagan niż zwykle. Wszędzie widać było ich stare, wspólne zdjęcia. Liv poczuła ucisk w brzucho związany z nagłym przypływem starych wspomnień. Wspomnień, których tak bardzo bała się w ostatnim czasie.
- Znalazłaś sobie kogoś? – zapytał niby obojętnie, ale ona znało go na tyle dobrze by wiedzieć jak marnym był aktorem.
-Obecnie jestem sama, ale nikogo nie szukam. A ty sobie kogoś znalazłeś? W sumie nie wiem po co pytam. Widuję cię codziennie na okładkach gazet, ale najbardziej zaskakujące jest to, że na każdej jesteś z inną! – powiedziała
-Przepraszam!
-Przepraszam?! – tego już było dla niej za wiele, czuła, że właśnie wybucha – za co mnie przepraszasz? Za to że bezczelnie mnie zdradziłeś? Czy może za to że leciałeś na dwa fronty? A może jeszcze za to, że zmieniasz laski jak rękawiczki? Lub może w końcu za to, że rozwaliłeś moje serce na miliardy maluteńkich kawałeczków? – nie ukrywała złości zaczęła walić pięściami po klatce piersiowej chłopaka. Lecz on tylko przytulił ją do siebie, pocałował w czoło i powiedział, że wszystko będzie dobrze.
-Nigdy nie będzie dobrze. – powiedziała z pogardą. Wyrwała się z jego objęć i wyszła z pokoju bo wiedziała, że jeszcze chwila i by go pocałowała. Złapała w biegu płaszcz i biegła przed siebie. Nogi jak zwykle jej nie zawiodły. Doszła pod Lillo Street i zaczęła patrzyć na rzekę zastanawiając się czy skacząc mogłaby się utopić. Naszła ją dzika chęć sprawdzenia tego. Zamknęła oczy gdy nagle poczuła na swoim ramieniu czyjąś rękę. Otworzyła oczy i zobaczyła… Zayna.
-Nie rób tego! – krzyknął
-Zrobię to, bo nie potrafię patrzeć na ciebie z innymi dziewczynami, a nie mogę też z tobą być bo za bardzo mnie zraniłeś.
-W takim razie skaczę z tobą. - Zamknął jej usta pocałunkiem.
To było chore. To, co ich połączyło, nie miało prawa istnieć. Jednak w tej chwili nie miało to znaczenia. Ich dłonie splecione w uścisku. Zrobili krok do przodu. I razem rzucili się w przepaść. By przeżyć ostatnie uniesienie i zniknąć na zawsze - by być razem już na zawsze.


Koniec.
____________
Więc nadszedł koniec. Może taki smutny, może dramatyczny, a może romantyczny. Zaczęłam pisać imaginy, ale najpier muszę się zdecydować, czy pisać tu czy mam założyć nowego bloga. Co wy na to? : )
  • awatar Gość: Pisz nadal tutaj. Jak ja bym tak chciała... I Love You Bartek♥ ;-(
  • awatar I'm Lucky: jejku masz racje jest dramatyczny a nawet straszny ale jest czy jest w tym hymm... coś romantycznego? sama nie wiem może i jest ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rano obudziły mnie krzyki chłopaków. Przekręciłam się na drugi bok i aż zemdlałam. Obok mnie leżał Zayn. Boże co on robi u mnie w łóżku?- zdziwiłam się.
- Zayn?- budziłam szatyna
Ten otworzył jedno oko i coś zaczął marudzić.
- Zayn możesz mi powiedzieć do cholery co robisz u mnie w łóżku?- pytałam się cały czas szatyna
- Śpie.- odpowiedział zaspany
- Zayn wychodź stąd.- krzyknęłam
- Dobra już idę, ale daj kołdrę.- wziął kołdrę i wyszedł z pokoju
Spojrzałam na zegarek była dopiero 7.00. Założyłam moje kapcie i zeszłam na dół. Dziwne nic nie pamiętam, obudziłam się obok szatyna, a na dodatek spałam w ciuchach. Zobaczyłam Nialla który szukał coś w lodówce.
- Niall jest coś dobrego?- spojrzałam na Irlandczyka z uśmiechem
- Masz, trzymaj.- rzucił mi parówkę
- Dzięki.- usiadłam na kanapie, a po chwili blondasek usiadł obok mnie.
- Lauren czujesz coś do Zayna?- spytał Nialler
- Nie no co ty, Niall.- zaśmiałam się do Irlandczyka
- Ale no powiedz serio. Widzę jak na siebie pa…- blondasek nie dokończył, bo w salonie pojawił się Zayn
- Cześć blondasku.- zaśmiał się szatyn
- Ej tylko ja tak mogę mówić na niego.- zaśmiałam się do Zayna
- Oj dobra dobra. Mogę się dosiąść?- Zayn nie czekał na odpowiedz i usiadł obok nas
Widziałam jak szatyn patrzył kątem oka na mnie i na telewizor, ja robiłam to samo. Chyba Niall miał rację. Czułam motylki w brzuchu, ale jednak to nie możliwe. Ja i Zayn? To tylko jakiś sen. Na pewno sen. Poszłam do swojego pokoju. Umyłam się i ubrałam w ładnie pachnące lawendą ciuchy. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju.
- Proszę.- zawołałam z łazienki
- Nie przeszkadzam?- był to Zayn
- Jak widać suszę włosy, ale możesz usiąść i poczekać.- zaśmiałam się
- Dzięki. Słuchaj Lauren masz dzisiaj wolne po południu?
- Co?- darłam się, bo dźwięk suszarki zagłuszał wszystko i wszystkich
- Możesz na chwilę wyłączyć suszarkę?- spytał się szatyn
- Dobra już jestem gotowa, co mówiłeś?
- Masz może dzisiaj wolne popołudnie?
- Ymm. No tak mam.
- No to zapraszam cię dzisiaj na piknik w parku, co ty na to?- spytał się lekko zdenerwowany
- A no bardzo chętnie, przyjmuję zaproszenie. No to o której?- zaśmiałam się
- Może tak o 16?
- No okej.- uśmiechnęłam się, a szatyn wyszedł z pokoju
Chciałam zadzwonić do Charlie, ale przypomniało mi się, że ona ma mnie gdzieś. Ma nowego chłopaka i nową paczkę przyjaciół. So Good. Zeszłam znowu na dół w świetnym humorze. W salonie Irlandczyk już zasnął. Biedny.- pomyślałam. Usiadłam obok niego i narysował mu różne dziwne rzeczy na twarzy. Hahaha.- zasmiałam się sama do siebie.
Zbliżała się już godzina 15. O kurde spóźnię się. Muszę iść się szykować. Otworzyłam szafę z której wyleciała cała sterta ciuchów. Ubrałam spodnie i koszulę, na to założyłam kurtkę skórzaną lekko pomalowałam rzęsy i kreski eyelinerem wzięłam torebkę i wyszłam z pokoju. Zayn już był gotowy. Wyszliśmy z domu. Szliśmy na polane, która była niedaleko. Wszystko było przygotowane. Jedzenie, kwiaty, koc i on. Usiedliśmy na kocu i spojrzeliśmy na siebie.
- Lauren wiesz co ja chyba cię kocham.- powiedział szatyn
Zbliżył usta do moich i z naszych ust powstała jedna całość. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Po chwili szatyn oderwał się ode mnie i znów spojrzał w moje oczy ewidentnie czekając na moją reakcję.
- Może to dziwne, ale ja czuję to samo co ty. – uśmiechnęłam się delikatnie. Zayn przytulił mnie do siebie przez co po moim ciele przeszedł dreszcz, który chłopak błędnie odebrał jako oznakę chłodu. Od razu zdjął z siebie bluzę i przykrył mnie nią po czym podał mi rękę bym mogła wstać. W domu byłam dużo szybciej niż bym sobie tego życzyła. Wróciliśmy do domu, a ja bez żadnego wstydu pocałowałam go w usta.
Kilka kolejnych miesięcy mijało powoli i stabilnie bez jakichś szczególnych zmian. Nie kłóciliśmy się z Zaynem. Tworzyliśmy wręcz parę idealną… parę?

______________________
Cześć. Więc jak święta?
  • awatar Gość: Słodko *.*
  • awatar Madzik95: świetne! :)
  • awatar Gość: http://samilosciktorezabijaja.blogspot.com/ Zapraszam ♥ Szczere komentarze mile widziane ☺
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Szłam nie odrywając oczu od listu. Myślałam. Nie wiedziałam co robić. Straciłam przyjaciółkę, tracę brata i jeszcze przyjaciela. Moje życie nie ma sensu.- mówiłam sobie w głębi serca. Usiadłam na ławkę i wyciągnęłam telefon z torby. Postanowiłam zadzwonić do Kevina i spotkać się z nim. Miałam nadzieję, że on będzie wiedział coś więcej. Przecież to jego przyjaciel. Umówiliśmy się w naszej (każdy lubił tam chodzić) ulubionej kawiarni. Gdy weszłam Kevin już siedział. Podeszłam do niego i usiadłam na drugim krześle. Widziałam, że tez był lekko zszokowany.
- Wiesz może coś więcej?- zapytałam pierwsza
- Zostawił mi list, ale napisał, że nie mogę Ci go pokazać. On cię kochał.- odpowiedział Kevin
- Ja też go kochałam, ale po tym co mi zrobił już nie mogłam go kochać i ufać. Wszystko legło w gruzach.
- Mówisz o tej zdradzie z Amber?
- Nie tylko o niej, bo była też Ally, Nicole i Carolina.
- O tych to nie wiedziałem.
- Nie udawaj Kevin… Teraz już możesz mówić prawdę. Max cię nie szantażuje.
- Ale mówię serio Liv…
- A może Max mówił Ci coś więcej o mnie? Że jestem dziwką, narkomanką i jeszcze wiele innych?
- Jak tak możesz mówić?
- No przecież Kevin to on wymyślił to, że jestem galerianką.
- No a narkomanka?
- Dowiadujesz się o mojej przeszłości. Tak byłam narkomanką, ale wyszłam z tego, może raz przespałam się z kolesiem za pieniądze, ale to przez Amber, która cały czas mówi to innym, ale to nie moja wina, że taka byłam, a teraz jeszcze coś innego…
- Że to tak naprawdę?
- Myślisz, że to jest miłe tak o sobie mówić?
- No nie, ale co się teraz stało?
- Nie ważne.- wstałam i wyszłam.
Kevin wybiegł za mną. I złapał mnie.
- Możesz mi wszystko opowiedzieć, nie powiem nikomu.- zaczął Kevin
- I tak to jest jednoznaczne.- powiedziałam
- Mogę Ci w czymś pomóc?
- Chciałabym odnaleźć swojego ojca.
- Twój ojciec pewnie teraz siedzi w pracy. O czym ty mówisz?
- Tak jestem adoptowana. Dowiedziałam się o tym dzisiaj.- zaczęłam płakać
Kevin przytulił mnie. Jego zapach był podobny do zapachu perfum Maxa. Czułam się tak bezpiecznie i taka kochana. Staliśmy na środku ulicy przytuleni do siebie, gdy nagle zobaczył nas nasz dyrektor ze szkoły.
- A wy co tu robicie?- zaczął jakże miły profesor Smith
- Nic proszę pana.- odpowiedział Kevin
- Stoimy!- powiedziałam zdenerwowana
- Lauren…- powiedział Kevin i mnie przytulił.
- Wasi rodzice wiedzą, że nie jesteście w szkole?
- Tak wiedzą. Może pan zadzwonić.- krzyknął Kevin
Napisałam do mamy Kevina, aby ta powiedziała, że pozwoliła nam nie iść do szkoły jeśli Smith będzie dzwonił. Jednak ten nie dowiedział. Czułam się okropnie. Cała przeszłość powróciła. Narkomanka, galerianka, dziwka…
Szliśmy do Starbucksa. Nie odzywaliśmy się do siebie. Aż nagle zaczęłam wspominać Maxa. Te chwile z nim, ten jego uśmiech, oczy, wszystko. Zaczęłam tęsknić. Weszliśmy do Satrbucksa i usiedliśmy przy stoliku. Aż nagle zaskoczył mnie widok z okna. Patrzałam z okna na znajomego chłopaka. Tak był to mój brat Harry. Ale co? Czemu on nie jest w trasie? Wybiegłam szybko do niego.
- Co ty tu robisz?- krzyknęłam do niego
- Nie wyjechałem. Nie mogłem. Chłopaki są u nas. Za bardzo was kocham.
Gdy usłyszałam te słowa od razu się do niego przytuliłam.
- Dziękuję, że jesteś.- powiedziałam do brata
Gdy Kevin zobaczył nas jak się tulimy od razu wybiegł.
- Lauren kto to?- zapytał wyraźnie zaniepokojony
- To jest mój brat Harry.
- Cześć jestem Kevin.- chłopak wyciągnął dłoń do mojego brata
- Kevin może masz ochotę wpaść do nas później?- spytał się Harry
- Nie dzięki.- odpowiedział chłopak i poszedł do domu
Razem z Harrym wróciliśmy do domu. Wszyscy siedzieli jak zwykle na kanapie i zajadali się chipsami.
- Cześć chłopaki dobrze, że wróciliście.- powitałam ich z uśmiechem na twarzy
- O hej fajnie, że już jesteś.- odpowiedział Zayn i Niall
- Lauren możesz mi powiedzieć kto to jest ten Kevin?
- Oj Harry, to mój kolega, przyjaciel Maxa.
- No właśnie Max… Czemu on do nas nie przychodzi?- spytał się zdziwiony Harold
- Harry…Max nie żyje.- głos mi się załamał
- Jak to?
- Długa historia.- usiadłam obok Zayna i Lou.
Oglądaliśmy Shreka, już chyba 5 raz pod rząd, bo chłopaki nie chcieli włączyć czegoś innego. Ze znudzenia aż usnęłam na kolanach szatyna, który widać był ucieszony z tego powodu.

___________
Cześć. Mam nadzieję, że rozdział Wam się podoba. Przyznam rację, że nie wyszedł on najlepiej. Pisałam go, ale nie miałam weny. Chciałam Wam go dodać, więc musiałam napisać. Trzymajcie się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Cześć. Mam do was jedno pytanie. Czy jest ktoś z was kto to czyta? Bo chciałabym zacząć pisać nowe opowiadanie na blogspocie, a nie wiem czy mi się opłaca i czy mam tu zostać, czy założyć tam bloga. Co wy na to? Liczę na szczere odpowiedzi.
 

 
Nadszedł dzień wyjazdu chłopaków do Kanady. Ale to szybko minęło. Rano obudziły mnie ptaki, które świergotały pod moim oknem. Leżałam w łóżku z nadzieją, że nie będę musiała iść do szkoły. Miałabym pretekst, że zaspałam. Słuchając wszystkiego co dzieje się w moim domu usłyszałam kłótnie rodziców. Jak zwykle. To już było ich codziennie zajęcie. Ciekawe o co teraz się kłócą?- myślałam. Usłyszałam coś o adopcji i o kłamstwie. Ciekawe o co chodzi?- dziwiłam się. Jednak ktoś wszedł do mojego pokoju. Był to Harry. Jakiś taki smutny. Ciekawe co mu się stało.
- Cześć. – powiedział zaniepokojony
- Cześć. Co ty taki dziwny?- spytałam się
- Nie, wszystko w porządku.
- Harry…przecież widzę, co się stało?
- Nie chcę was opuszczać i znowu wyjeżdżać.- usiadł na brzegu mojego łóżka
- No ale przecież to Twoja praca. Przyjedziesz jeszcze kiedyś, nie?- spytałam
- Ale już jej nie lubię. Przyjadę za trzy miesiące może.
- Ale bez chłopaków co nie?- powiedziałam z uśmiechem
- Tego jeszcze nie wiem.
Spojrzałam tylko na niego i wstałam z łóżka. Jednak chyba wolałam iść do szkoły niż słuchać kłótni rodziców. Poszłam do łazienki się umyć i ubrać.
Zeszłam na dół, rodzice patrzyli się na mnie, a po chwili mnie zawołali. Poszliśmy do ich sypialni. Wyglądali na smutnych i zaniepokojonych.
- Co się stało?- przerwałam ciszę
- Lauren córeczko, wiedz że my cię naprawdę kochamy, ale musimy Ci coś powiedzieć.- zaczęła mama. – John mów dalej.
- Wiemy, że będzie to dla ciebie trudne, ale w końcu musisz znać prawdę.
- No powiecie, czy dalej będziecie tak dziwnie mówić?
- Lauren zostałaś adoptowana przez nas.- powiedział John
- Co? Jak to? To prawda?- zaczęłam krzyczeć
- Tak to prawda. Twoja matka umarła jak się urodziłaś i trafiłaś do domu dziecka, a my cię adoptowaliśmy.
- A co z moim ojcem?- krzyczałam.
- Nie wiemy. Prawdopodobnie nie wiedział, że będzie miał dziecko.
Już nic nie powiedziałam i wybiegłam z domu. Zaczęłam płakać. Za mną wybiegł Harry. Dogonił mnie i złapał za ramię.
- Ty wszystko wiedziałeś, tak?- krzyknęłam
- Lauren…
- Wiedziałeś?
- Tak wiedziałem!- krzyknął
- Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć? Byliśmy ze sobą szczerzy. Dokładniej ja byłam!
- Zrozum nie mogłem.
- Zostaw mnie!- krzyknęłam i pobiegłam. Nie wiedziałam gdzie mam iść, więc postanowiłam pójść do Maxa. Zapukałam do drzwi jego domu. Otworzyła mi zapłakana mama mojego byłego chłopaka.
- Dzień Dobry jest Max?- zapytałam szlochając
- Nie ma Maxa. On…- zaczęła
- Co się stało?
- Max nie żyje. Popełnił samobójstwo.- płakała pani Jones.
- Boże dlaczego?- krzyknęłam
- Zostawił dla ciebie list.- podała mi kopertę z listem w środku.
Wzięłam list i poszłam do parku. Usiadłam i zaczęłam czytać.

„Lauren.
Zacznę od tego, że byłaś mi naprawdę bliska. Myślałem, że będziemy mogli być ze sobą, jednak każdy stawał nam na drodze. Zrobiłem wiele błędów. Wiem, że cię skrzywdziłem. Nie miałem innego wyjścia. Musiałem. Nie mogłem patrzeć na Ciebie jak rozmawiasz z innymi. Byłem o każdego zazdrosny. Nie mogłem już żyć. Proszę zrozum to. I nie myśl, że to przez ciebie, ale dla ciebie. Może kiedyś spotkamy się tam na górze. Nie mów nikomu o tym liście. Zrobiłbym dla ciebie wszystko. WSZYSTKO! Przepraszam jeszcze raz, ale musiałem. Kocham cię Lauren.
Max ‘’

Gdy przeczytałam ten list zaczęłam jeszcze bardziej płakać. To wszystko przeze mnie. Boże jak on mógł. Życie mi się wali. Może to co zrobił Max to dobre rozwiązanie? Może tam jest nam lepiej?- myślałam.

____________
Cześć. Dodaję już rozdział 8. Jak to szybko zleciało. Mam nadzieję, że zdążę dodać wszystkie rozdziały przed końcem świata, a zostało ich mało, bo ostatni rozdział to 11, ale zacznę pisać inny. Dziękuję Wam, za te wszystkie miłe komentarze. W ciągu paru godzin było 12 komentarzy. Dziękuję. <3
 

 
Wstałam strasznie zmęczona, przeciągnęłam się i wyszłam z łóżka. O kurde to poniedziałek!- krzyknęłam. Pośpiesznie wyszłam z łóżka i pobiegłam do łazienki, którą miałam w swoim pokoju. Ubrałam się w jasne rurki i czarny sweterek, założyłam czarne conversy i wzięłam torbę. Pośpiesznie zbiegłam na dół. Pożegnałam się z mamą, Conorem i Harrym i pozostałymi, ale Zayna nie było. Wyszłam na dwór i aż mnie zamurowało. Przed naszym domem stał Zayn całujący się z jakąś laską. Boże, a ja myślałam, że to miłość.- pomyślałam. Poszłam szybciej, aby mnie nie zauważyli, ale usłyszałam głos Zayna.
- Pa Lauren!- krzyknął
Odwróciłam się i zobaczyłam znajomą posturę. Znałam już skąd tą dziewczynę, ale nie miałam zamiaru zamęczać się myślami kto to był. Szłam do szkoły w złym humorze, byłam wściekła jak nigdy. Gdy doszłam do szkoły, zobaczyłam, że nie ma Charlie. Ciekawe czemu jej nie ma.- pomyślałam. Jednak strasznie źle się poczułam i dalej nie wiedziałam co się stało…
Znalazłam się w szpitalu. Leżałam w jakimś łóżku, a przy mnie stał Harry, Niall i mama.
- Co ja tu robię?- spytałam się ich
- Zemdlałaś w szkole.- odpowiedziała mama
- Jak to?- powiedziałam i zamknęłam oczy ze zmęczenia
Leżałam i nie chciałam z nikim rozmawiać. Ale nagle usłyszałam krzyki na korytarzy. Była to kłótnia Harrego i kogoś jeszcze. Mój brat jak zwykle darł się na cały szpital.
- Zrobiłeś dziecko mojej siostrze! Ty gnoju!- krzyczał Harry
- Ja nie zrobiłem dziecka Lauren!- był to znajomy głos. Głos Zayna! Nagle usłyszałam jak ktoś krzyczy, aby powstrzymać Harrego. Jezu! Mój brat pobił Zayna. Ale ja z Zaynem w ciąży? Nigdy!
Po godzinie wyszłam ze szpitala i wróciłam do domu. Przez tydzień miałam nie chodzić do szkoły. Nie tylko nie to! Całe dnie miałam spędzać z chłopakami? Nagle pomyślałam o Charlie! Tak to ona lizała się pod moim domem z Zaynem. A to suka.- pomyślałam. Jak tak można. Najpierw mój brat, potem Liam, a teraz Zayn. Nie myślałam, że ona taka jest. Jednak po prostu nie znałam mojej przyjaciółki. Byłam na nią wkurzona. Chyba pierwszy raz się zakochałam się na poważnie, a ona wpierdziela się w moje życie i rozwala wszystko. Nie wybaczę jej tego. Wróciliśmy ze szpitala. Weszłam do domu i zobaczyłam rozbawioną grupkę ludzi siedzących na kanapie w salonie, ale oczywiście moja kochana przyjaciółeczka siedząca z chłopakami i oglądająca jakieś filmy mnie nie zauważyła.
-Dzięki, że ktoś mnie przywitał.- powiedziałam ironicznie, ale jednak nikt nie zauważył mojego przyjścia i nikt nie odpowiedział.
Wkurzona wyszłam z domu, aby pomyśleć. Poszłam do parku. Siedziałam na ławce i myślałam nad moim jakże pojebanym życiu. Wszystko się komplikuje, a ja nawet nie mam z kim o tym porozmawiać. Nagle obok mnie ktoś usiadł. Był to Max. Mój były, którego za dobrze nie wspominam.
- Liv.- pocałował mnie w policzek
- Max zostaw mnie.- odsunęłam się od niego
- Co Ci jest?
- Nic. Idź już. Po co tu usiadłeś?
- Bo zobaczyłem, że jesteś smutna i chciałem cię pocieszyć, ale przecież ty wolisz innego.
- Boże idź już stąd!- Max wstał.
- Pamiętaj, że cię kochałem, KOCHAM i kochać będę!- słowo kocham aż wykrzyczał.
- Max poczekaj!- krzyknęłam i podbiegłam do niego.
- Co chcesz?- zapytał.
Łzy spłynęły mi po policzkach i przytuliłam się do niego. Czułam się tak bezpiecznie, jak nigdy, jednak z oddali usłyszeliśmy głosy chłopaków z naszej klasy. Odwróciłam głowę, a obok nas stał Alex, Kevin, David i Justin – przyjaciele Maxa.
- Co wy tu robicie?- spytał się zdziwiony Max
- Dzięki stary, przecież wiedziałeś- jęknął Kevin.
- Sory, ale ja ją kocham!- powiedział Max.
- Chłopaki o co chodzi?- zapytałam się zdziwiona.
- Jestem w tobie zakochany, a ten gnój wszystko popsuł!- powiedział Kevin.
- Kevin? Wszystko dobrze?- zapytałam zdziwiona
- Nie.- powiedział
- Sory chłopaki ale ja już muszę iść.- odwróciłam się, a tuż za mną stał Zayn. Zderzyłam się z nim.
- Co ty tu robisz?- krzyknęłam wkurzona
- Szukaliśmy ciebie.
- Już nie musicie. A do domu w trafię sama.- pobiegłam w stronę mojego domu, jednak jak zwykle miałam pecha i się wywaliłam. Leżałam na ziemi i nie mogłam się podnieść.
- Auł!- powiedziałam. A po kilku sekundach cała 6 chłopaków stała obok mnie. Max pomógł mi wstać.
- Nic Ci nie jest?- spytał się Zayn
- Boże nie widzisz, że żyję?- powiedziałam ironicznie
- Odprowadzę cię.- zaproponował Kevin
- Nie ma takiej potrzeby trafię do domu. – szłam i kulałam. Chyba skręciłam kostkę. Boli jak cholera, ale nie chcę, żeby mnie ktoś odprowadzał. Jednak Zayn złapał mnie za ramię i wziął na ręce.
- Co ty robisz?- wrzasnęłam
- Nie możesz chodzić, więc Ci pomagam.- uśmiechnął się
- Puść mnie.
Zayn postawił mnie na ziemię. Szliśmy nie odzywając się do siebie. Jednak ciszę przerwał Zayn.
- Obraziłaś się, czy co?
- Jezu, no nie. A ty nie powinieneś być u tej dziewczyny z którą lizałeś się pod naszym domem?
- To był jedyny raz i to twoja przyjaciółka mnie pocałowała.
- Ale jednak ty też chciałeś się z nią lizać. Ale nie musisz się tłumaczyć, przecież.
- Ale chcę.
Weszłam do domu i usiadłam na sofie. Zobaczyłam na moją jakże siną nogę.
- Harry mamy bandaż?- zawołałam do brata, który zawzięcie coś szukał.
- A po co Ci?- zapytał przestraszony
- Miałam lekki wypadek.
Harry przybiegł i spojrzał na moją nogę. Od razu owinął mi ją bandażem i zaniósł mnie na górę do mojego pokoju. Położyłam się na łóżko, zaczęłam śpiewać i rysować jakieś dziwne rysunki. A nie wspominałam, że lubię rysować jak i śpiewać, i że chodzę do domu kultury na zajęcia plastyczne i muzyczne.
____________________________

Hej. Coraz bliżej święta, czujecie je? Jak tam prezenty zrobione? Kolejny rozdział jak będzie powyżej 10 komentarzy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Co to w ogóle miało być. Chłopaki w domu, a mieli być gdzieś tam, Charlie była niby zajęta. Co jest grane? Zayn usiadł obok mnie i wytarł mi łzę z policzka. Spojrzałam się na niego, a po chwili w jego oczy. Patrzyliśmy się w oczy przez parę minut. Czułam się trochę dziwnie.
- Po co tu przyszedłeś?- spytałam się
- Chodź ze mną, tylko wytrzyj te swoje łzy z policzków.- uśmiechnął się
- Nie chcę nigdzie iść. Zostaw mnie w spokoju. Robisz to z litości tak?- znowu zaczęłam płakać. Byłam w strasznym stanie.
- Lauren o co Ci chodzi? Nie płacz, no.- przytulił mnie
- O to, że każdy ma mnie w dupie. A ten list co miał znaczyć? Dwa dni to za dwa dni, a nie dziś!
- Mamy dla ciebie niespodziankę.
- Jaką niespodziankę?- spytałam się zdziwiona
- Wytrzyj łzy i chodź za mną.
- Ale gdzie? Muszę się przebrać. Poczekaj na mnie na dole.
- No dobra, czekamy w salonie.- Zayn wyszedł z pokoju

Ubrałam się w spódniczkę, zakolanówki, trampki i marynarkę. Pomalowałam rzęsy tuszem, usta błyszczykiem i zeszłam na dół. Zayn czekał sam. W domu nikogo już nie było. Chwycił mnie za rękę, ale ja odsunęłam się od niego.
- No to idziemy?- spytałam się
- Tak chodźmy.- Zayn ubrał bluzę i wyszliśmy
Szliśmy parkiem, nie odzywaliśmy się do siebie. Cały czas myślałam o dzisiejszym dniu. Gdy dotarliśmy na miejsce strasznie się zdziwiłam. Bar? Po co my do baru?- dziwiłam się. Weszłam razem z Zaynem do środka i zobaczyłam wszystkich moich znajomych. Było ich z tysiąc.
-Co oni tu robią?- zapytała Zayna.
- No chyba nie myślisz, że zapomnieliśmy o twoich urodzinach?- uśmiechnął się do mnie.
- Dziękuję!- przytuliłam się do niego
- To dla ciebie. Wszystkiego Najlepszego!- uśmiechnął się do mnie i dał mi prezent

Bawiliśmy się świetnie. Nie myślałam, że chodzi tu o moje urodziny. A jednak! Myślałam, że będę sama, a tu taka niespodzianka. Dostałam świetne prezenty. Ale najlepszy siedział obok mnie!- Zayn. Czułam motylki w brzuchu, ale gdy ogarnęłam się i wiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie zobaczyłam, że w barze już prawie nikogo nie było. Mój brat Harry bajerował Ally. Wiedziałam, że ona się mu podoba, ale taka młoda? No dobra nie będę wybierać dziewczyn mojemu kochanemu braciszkowi.- myślałam. Char i Liama nie było, a Niall z Lou śpiewali jakieś karaoke. Wróciliśmy z Zaynem do domu, a Charlie z Liamem jeszcze nie było. Ciekawe gdzie oni są.- martwiłam się. Szliśmy razem za rękę, czułam się tak dobrze, bezpiecznie. Chyba naprawdę się zakochałam. Zayn dał mi buziaka w policzek i poszedł do swojego pokoju spać. Ja zrobiłam to samo. Ale dostałam sms od Charlie. Spojrzałam na zegarek była czwarta nad ranem. Napisała mi, że mamy się nie martwić, ona jest z Liamem w kinie. O tej porze?- myślałam. Byłam strasznie wykończona tym dniem położyłam się do łóżka, przytuliłam do poduszki, a po chwili usnęłam.
Mój sen przerwał budzik, który zadzwonił równo o 6.30. Boże nie!- zrzuciłam budzik na podłogę, który po chwili ucichł i poszłam spać dalej. Jednak nie czułam się najlepiej. Bolała mnie głowa i zbierało mi się wymioty. Przecież tak dużo nie wypiłam. Dwa drinki i koniec. Co to miało być. To na pewno nie kac. Poszłam do kuchni po wodę. Schodząc po schodach strasznie kręciło mi się w głowie, jednak to co zobaczyłam było jeszcze gorsze. Charlie nago z Liamem w łóżku? Boże teraz oni. No może i życzę szczęścia Charlie, ale jakby o tym zdarzeniu dowiedziała się jej mama to na pewno z Char było by źle. Ona miała 17 lat, a już chodziła z chłopakami do łóżka? Czy tylko ja byłam takim odludziem, który nie miał nigdy chłopaka? Bo przecież przedszkolna miłość się nie liczy. Wzięłam szklankę wody do swojego pokoju i poszłam spać dalej. Jednak nie mogłam usnąć po raz kolejny, więc zaczęłam myśleć o tym wszystkim co się stało. Ale jednak chyba nie było ze mną za dobrze, bo wyglądałam jak potwór i tak też się czułam.

_______________________________
No to rozdział 6 jest. I jak Wam się podoba? Następny rozdział gdy będzie powyżej 10 komentarzy

/ HelloPeople
 

 
Od dzisiaj nowe rozdziały będą publikowane jeśli będzie pod wcześniejszym wpisem minimum 10 komentarzy. Chciałabym zobaczyć czy dodawanie i pisanie nowych rozdziałów ma jakiś sens, jeśli i tak nikt ich nie czyta.
 

 
Gdy wstałam na moim biurku leżała kartka. Spojrzałam na nią i przeczytałam na głos.

‘ Lauren!
Razem z chłopakami musimy wyjechać na dwa dni. Bardzo cię przepraszam, ale to jest bardzo ważne. Mama kazała Ci przekazać, że ma jakiś wyjazd do Norwegi, a ojciec wyjechał do Niemiec do roboty. Chciałem cię prosić, abyś zajęła się Conorem przez te dwa dni, ale nie mów nic rodzicom, bo będą strasznie wkurzeni. Harry i chłopcy. ‘’

Nie mogłam uwierzyć w to. Odwróciłam kartkę na drugą stronę i zobaczyłam wielkie czerwone serce. To pewnie od Harolda.- myślałam. Zeszłam na dół jak nigdy dotąd na stole w kuchni leżały tosty. Mmm ciekawe kto je zrobił. Conor!- krzyknęłam. Młody wyszedł od siebie z pokoju.
- Kto zrobił tosty?- spytałam się.
- Chłopaki, ale ja zjadłem twoje dwa i został ci tylko jeden.- zrobił swoją smutną minkę
- No dobra mogłeś zjeść tego trzeciego też. Jesteś jeszcze głodny?- spytałam się jak na dobrą siostrę należało
- Nie. Liv słuchaj. Bo Tim ma dzisiaj urodziny i zaprosił mnie na nią, bo będziemy grali. Mogę iść?- zapytał się
- A mama Ci pozwoliła?
- Nie, ale on robi razem ze spaniem u niego. To mogę? Lauren, Lauren!- prosił
- Na noc? No dobra, ale nie wygadasz mamie, że zaproszę do siebie na noc Char?- spiorunowałam go wzrokiem
- Nie no spoko. To ja już pójdę, dobra?- wziął plecak i kierował się ku drzwiom
- A nie pożegnasz się z siostrą?- uśmiechnęłam się do niego
Podbiegł do mnie i przytulił się. Skoczył mi na ręce i pocałował w policzek.
- Dzięki.- pomachał mi po wyjściu z domu i pobiegł.
- Trzymaj się!- krzyknęłam

Po wyjściu Conora zadzwoniłam do Char, aby zaprosić ją na noc. Jednak nie odbierała. Dzwoniłam chyba z 10 razy. No trudno. Zadzwonię później. Była mi trochę smutno, bo jutro są moje urodziny, a tak naprawdę nie mogłam zrobić, żadnej imprezy, bo miałam karę… Charlie do mnie oddzwoniła.
- Hej Liv co się stało?- zapytała mnie przyjaciółka
- Mogła byś przyjść dzisiaj do mnie na noc? Jestem sama w domu.- powiedziałam
- Przepraszam Lauren, ale nie mogę. Muszę jechać z mamą na zakupy, a potem na tańce z Ally. ( Ally to siostra Charlie )
- No trudno.- rozłączyłam się

Usiadłam na kanapie i włączyłam TV, nagle poczułam, że po policzkach spływa mi łza. Było mi smutno, że nawet moja najlepsza przyjaciółka nie chciała spędzać, ze mną czasu. Położyłam się i zaczęłam płakać. To nic, że cała się rozmazałam, ale było mi strasznie źle. Widać, że moje 18 urodziny spędzę sama w domu z czekoladą w ręku. Ano właśnie czekolada.- poszłam do kuchni i wyciągnęłam z szafki czekoladę. Ona zawsze poprawiała mi humor. Zajadałam się czekoladą i płakałam jednocześnie. Może to głupie, ale naprawdę czułam się okropnie. Gdy film mnie znudził położyłam głowę na poduszkę i wzięłam do ręki garść tabletek. Spałam chyba długo, bo obudził mnie sms od Charlie, która coś do mnie napisała. Nie miałam siły wziąć telefonu i poszłam spać dalej. Wiedziałam, że tabletki nasenne to złe rozwiązanie, ale nie mogłam siedzieć i ryczeć.
Po moim długim śnie, poczułam coś takiego jakby klepanie mnie po policzkach. Otworzyłam jedno oko. Zobaczyłam chłopaków, bladych jak ściana i słyszałam głos Charlie, która krzyczała z kuchni, żeby dzwonić po pogotowie. Chłopaki od razu spojrzeli na mnie. Byłam cała rozmazana. Chyba to ich tak wystraszyło. A tak w ogóle co oni tu robią i Charlie?- zdziwiłam się.
- Lauren!- krzyczał chyba Niall
- Co Ci strzeliło do głowy, żeby brać te tabletki?- mówił zdenerwowany Harry
- Nie krzyczcie tak na nią. Jest słaba musi leżeć.- powiedział Zayn
- Dobra żyję.- powiedziałam i wstałam
Chłopcy spojrzeli się na mnie jak na idiotkę. Poszłam do siebie do pokoju i usiadłam. Do mojego pokoju wszedł szatyn. Zayn?!

_____________________________
No to mamy rodział 5. Zachęcam Was do czytania i komentowania. Następny rozdział pojawi się może we wtorek. 
/ HelloPeople
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
- Charlie wstawaj!- mówiłam do dziewczyny, która leżała na kanapie, a nad nią stało pięć miłości jej życia.
- Przecież zaraz się obudzi!- parsknął Malik
- Racja.- powiedział pod nosem Liam
- Leży już tak 20 minut.- spojrzałam na nich
- Ugh.- powiedział Zayn nie odrywając wzroku od komórki, gdzie pisał smsy
- A ty tylko piszesz. Pewnie z tą Melanii.- zaśmiałam się do szatyna
- To ty z nią jesteś!- zaśmiali się chłopcy
- Spadajcie!- powiedział
Charlie wstała. Spojrzała się, a dookoła niej byli chłopcy.
- Odsuńcie się, bo zaraz znowu zemdleje.- powiedziałam do nich
Wszyscy wstaliśmy. Charlie miała wracać do domu jednak jej się jakoś nie śpieszyło.
- Co robimy?- zapytali chłopcy, którzy siedzieli na kanapie i czekali na coś
- Chciałam wam przedstawić Charlie.- przedstawiłam dziewczynę, która nie była dość odważna, aby sama się przedstawić
- Cześć Charlie!- krzyknęli razem chłopcy
Usiadłyśmy razem z Charlie obok chłopaków i włączyłyśmy film. Na początku Liam chciał Star Wars, jednak Harry wybrał jakiś Horror. Siedzieliśmy tak : Zayn, Ja, Harry, Niall, Louis, Liam i Charlie. Miałam zamiar siedzieć obok Char ale moje miejsce zajął Liam. Jedyne wolne miejsce było pomiędzy Malikiem i Harrym. Usiadłam troszeczkę zdenerwowana, ale po chwili mi przeszło. Zobaczyłam, że Harry już śpi, zaraz po nim usnął Louis, Niall i Zayn. Dziwne Styles sam wybrał film i odleciał. Spojrzałam na Charlie i Liama, którzy szeptali sobie coś na ucho. Nie miałam zamiaru im przeszkadzać i też odleciałam…
Gdy się obudziłam, przeżyłam szok. Moja głowa leżała na ramieniu Zayna. Jak to?- dziwiłam się cały czas. Charlie i Liama nie było, a rozbawieni chłopcy robili nam zdjęcia. Mi i Zaynowi. I te ich komentarze „ Słodko razem wyglądacie ‘’. Wstałam i zabrałam im aparat. Tych zdjęć było multum. Spojrzałam na nie i nie wyszły tak źle. Naprawdę wyszliśmy słodko. Ale Malik.- myślałam. Nie wybaczę sobie tego. Gdy chłopcy pokazali zdjęcie szatynowi, który właśnie się obudził chłopak uśmiechnął się do mnie, po czym ja się zarumieniłam.
- O siostra widzę, że coś się szykuje!- krzyczał Harry
- Zamknij się!- krzyczałam wkurzona
Pobiegłam do siebie do pokoju i położyłam się. Myślałam nad tym co się stało. Nagle poczułam coś takiego jak zakochanie? Czy ja się zakochałam?- myślałam nad tym. Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę.- krzyknęłam, a po chwili do pokoju wszedł mój brat
- Mogę? Chciałem cię przeprosić za to.- powiedział i zrobił swoją smutną minę
- Wiesz jak ja się poczułam?
- Widziałem. Zawstydziłaś się jak zwykle.- zaśmiał się
- Nienawidzę tego. Ale chciałam Ci coś dać.- podałam Harremu nasze zdjęcie z dzieciństwa.
- Jak to było dawno.- patrzył na zdjęcie z uśmiechem
- Postanowiłam Ci to dać, jak znowu wyjedziesz gdzieś na rok. Chciałabym, żebyś o mnie pamiętał.- uśmiechnęłam się, a mój brat mnie przytulił
Zeszliśmy razem na dół w dobrych humorach, jednak ktoś musiał mi go popsuć. Chłopcy nadal się śmiali ze zdjęcia, tylko Zayn siedział sam w kuchni. Nie miałam siły, aby być zdenerwowana, więc postanowiłam nie reagować na ich śmiechy. Usiadłam na krześle i dostałam sms do Char o treści „ Nie uwierzysz co się stało! ‘’. Od razu odpisałam jej, żeby mi wszystko opisała jednak ta wpadła do mnie do domu i wyciągnęła mnie na spacer. Opowiadała mi, że poszła z Li ( Liam jakby ktoś nie wiedział ) nad jezioro. Siedzieli przytuleni do siebie. Jednak Char była zawiedziona, bo Liam jej nie pocałował mimo tego dodała, że będzie do nas wpadała częściej. Spojrzałam na nią i się zaśmiałam.
- No to życzę Ci szczęścia kochanie.- zaśmiałam się i przytuliłam ją
- Dzięki, a myślisz, że on chce mnie?- spytała się trochę zaniepokojona
- Nie znam go za bardzo, ale chyba traktuje to poważnie. Char ja już muszę iść do domu- uśmiechnęłam się i pożegnałam się z przyjaciółką
- Na razie.- pomachała mi i pobiegła w podskokach do domu
Gdy weszłam do domy, chłopcy siedzieli i oglądali telewizor. Nawet Malik siedział z nimi. Posłałam im uśmiech i poszłam do siebie. Siedziałam na łóżku i czytałam Harrego Pottera, gdy usłyszałam coś dziwnego. Był to głos Zayna i mojego brata Harrego. Rozmawiali o kimś. Chciałam usłyszeć jakie tajemnice mają mój kochany braciszek jak i jego przyjaciel. Stanęłam pod drzwiami i tak jakby podsłuchiwałam. Po chwili ogarnęłam się i wiedziałam, że rozmawiali o mnie. Malik chciał mój numer telefonu. Żalił się też Harremu, że nie wie jak ma ze mną rozmawiać. Usłyszałam, że chłopcy schodzą na dół do salonu jeszcze raz, więc wyszłam z pokoju i też zeszłam na dół.
- Co robicie?- spytałam się chłopaków. Jednak nie byli tacy źli. Polubiłam ich. Ale cały czas wkurza mnie Malik, ale też jestem w nim CHYBA zakochana. Boże co ja wyprawiam.
- Chodź do nas, oglądamy film.- zawołał Niall, który pokazał swój aparat na zębach.
Poszłam do nich. Harry zrobił mi miejsce obok niego i Zayna. To było pewne, że chodzi o mnie. Bawiliśmy się z chłopakami świetnie, tylko Zayn był jakiś smutny.
- Zayn!- krzyczał Harry
- Melanii chyba go zostawiła!- śmiał się Louis
- Zaynuś nie smuć się będzie inna.- uśmiechnęłam się do niego, a on spojrzał na mnie i się zarumienił. Pierwszy raz powiedziałam do niego tak miło. Przecież ja nie byłam dla niego miła. Nie nawidziłam go. Jednak działo się coś ze mną dziwnego. Czy to naprawdę było zakochanie?- myślałam o tym cały czas ale po chwili poczułam się zmęczona i usnęłam.


________________________________

CZEŚĆ, NO TO ROZDZIAŁ 4 JEST. CO DO ROZDZIAŁU 5 TO NIE WIEM KIEDY GO DODAM. MAM NADZIEJĘ, ŻE ROZDZIAŁ 4 WAM SIĘ PODOBA.
/ helloidiot <3
  • awatar I'm Lucky: świetny :)
  • awatar More Than Friends..: Świetny blog . : 3 spodziewaj się mnie częściej . ^^ + zapraszam do mnie. zaczęłam pisać opowiadanie i mam nadzieję, że się spodoba . ;)
  • awatar Mrs.lonely: świetny blog , zapraszma na mój dopiero zaczynam ! : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Rano obudziły mnie krzyki chłopaków. Wstałam z łóżka i spojrzałam na zegarek. Była 10:30. Założyłam moje kapcie z Hello Kitty i wyszłam z pokoju. Pokój naprzeciwko mnie, gdzie spali chłopcy był otwarty. Zajrzałam i zobaczyłam chłopaków budzących Zayna i Nialla. Nad łóżkiem chłopaków stał Louis w samych bokserkach. Ten to miał fajny tyłek. Zaśmiałam się i weszłam do pokoju.
- Co wy robicie? Słyszy was całe miasto.- powiedziałam zirytowana
- Próbujemy obudzić chłopaków.- odpowiedział wkurzony Lou
- Pomóc Wam?- chciałam udać miłą
- Wiesz jak?- zapytał się zdziwiony Liam
- Robiłam to dużo razy. Podajcie mi szklankę wody.- Harry podał mi szklankę z wodą, a ja wylałam ją na Zayna. Chłopaki od razu wstali i zaczęli krzyczeć. -To za Spogeboba- szepnęłam Zaynowi na ucho i wyszłam zadowolona z pokoju.
Zeszłam na dół do kuchni. Przy stole siedziała mama, która jak zwykle pakowała się już do pracy, a ja jak zwykle musiałam zająć się młodym, który teraz jak zwykle siedział i oglądał jakieś bajki. Harry ze swoim zespołem zeszli na dół, widać było, że chłopcy są w świetnych humorach, tylko Zayn był zdenerwowany. Na pewno na mnie.- śmiałam się, gdy przypominała mi się jego mina. Poszłam na górę do swojego pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu jakiś ciuchów, jednak zobaczyłam coś pięknego. Było to moje zdjęcie z Harrym, jak byliśmy jeszcze dziećmi. Odłożyłam to zdjęcie na biurko i poszłam do łazienki. Na szczęście łazienkę miałam w swoim pokoju. Ubrałam się w rurki i sweter w paski. Pomalowałam rzęsy tuszem i usta błyszczykiem. Zeszłam na dół wkurzona jak nigdy. Nie miałam zamiaru siedzieć cały dzień z nimi. Tymi dupkami, których nienawidziłam. Ale jednak byłam zaskoczona tym widokiem. W kuchni nikogo nie było, a w salonie siedział tylko mój brat.
- Gdzie jest Harry i reszta?- spytałam się malca
- Poszli na jakieś spotkanie, czy coś w tym stylu.- odpowiedział nie odrywając wzroku od telewizora
- Nie mogłeś chociaż raz ich posłuchać gdzie idą?
Jednak młody już nic mi nie odpowiedział. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty, jednak nie mogłam zjeść śniadania, bo do drzwi ktoś się dobijał.
- Conor otwórz!- krzyczałam jednak ten nie reagował
Wstałam i otworzyłam drzwi. Była to Charlie jednak nie ta sama. Miała na sobie sukienkę w kwiaty, marynarkę i wysokie szpilki. Co jej się stało?- myślałam
- Charlie?- zdziwiłam się
- Co ty taka zdziwiona? Gdzie są chłopcy?
- Ty i sukienka? Pojechali na jakieś spotkanie.- odpowiedziałam wkurzona
- To tak dla Liama, on jest taki piękny!
- Charlie przestań!- krzyknęłam
Usiadłyśmy u mnie w pokoju i rozmawiałyśmy. Tak naprawdę to ona gadała, a ja już usypiałam. Nie chciało mi się słuchać o 1D. Naszą rozmowę przerwał telefon Char. Lubiałam tak na nią mówić. Dziewczyna odebrała i twarz aż jej zbladła. Rozmawiała przez parę minut, potem wstała i wyszła.
- Charlie co się stało?- zapytałam wystraszona
- Muszę wracać szybko do domu. Matka znowu kłóci się z ojcem. Dzwoniła Jenny, mówiła
że jak nie wrócę teraz to mogę mieć przerąbane.
- A chłopaki?- Char owierała już drzwi, gdy nagle zobaczyła chłopców stojących pod nimi. Dziewczyna na ich widok padła na podłogę… -Chyba zemdlała!- krzyczał Conor z salonu.
Co ja mam robić?- krzyczałam wystraszona. Chłopaki patrzeli się na mnie jak na idiotkę. Nidy nie widziałam człowieka który zemdlał, co poradzić. U nich na koncertach to pewnie normalne. Ich wielkie jak i zakochane fanki cały czas mdleją.


______________________________________
Rozdział 3 już za nami. No to następny rozdział pojawi się WE WTOREK ALBO ŚRODĘ <3
Dziękuję wszystkim za te miłe komentarze. Nawet nie wiecie jaką przyjemność mi sprawiacie.
  • awatar StealMeForever: hah ;D
  • awatar Gość: hahah fajny blog :D
  • awatar Hermanitas: zapraszam do nas :) jeśli blog Cię zainteresuje - miło będzie gdy dodasz nas do obserwowanych :) pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Z samochodu wyszedł Harry, a po nim reszta chłopaków. Powiem szczerze nie byłam zbyt zadowolona jak ich zobaczyłam, ale kultura wymaga i zaprosiłam ich do domu. Chłopak z tatuażami i z czarnymi włosami był najgorszy. Chyba Zayn. Tak właśnie miał on na imię. Wkurzał mnie jeszcze bardziej niż reszta z tego zespołu. Na samo słowo One Direction robiło mi się nie dobrze. Oczywiście jak mama zobaczyła chłopców od razu wyciągnęła z piekarnika ciepłą szarlotkę. Razem z Harrym byliśmy strasznymi łakomczuchami, a szarlotkę to mogliśmy zjeść w pięć minut. Usiedliśmy wszyscy przy stole, wzięłam ciasto na talerz i poszłam do swojego pokoju. Nie miałam zamiaru patrzeć się na nich, a w szczególności jak wszyscy rzucali się na ciasto jakby nigdy nie jedli. Boże. Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki Harrego Potera. Moje czytanie przeszkodziło pukanie do drzwi. Nie chciałam nikogo widzieć i nie miałam zamiaru otwierać drzwi, ale jednak drzwi się otworzyły, a w drzwiach ujrzałam Harrego. Usiadł obok mnie na łóżku i mnie objął.
- Lauren tęskniłem.-przytulił mnie
- Ty wiesz jak ja się czułam?- zaczęłam i przesunęłam się z dala od niego
- Przepraszam, ale wiesz jakie to było ważne dla mnie.- przysunął się do mnie
- Harry! Nie rozumiesz, że nienawidzę tego Twojego 1D? Wiesz co ja czułam. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, a ty w takiej sytuacji mnie zostawiłeś i wyjechałeś na pół roku?!- łza spłynęła mi po policzku
- Misiu nie płacz.- wytarł mi łzę z policzka. Uwielbiałam jak mówił do mnie,’’Słońce, Misiu ‘’ czułam się wtedy ważna dla kogoś. Wziął mnie za rękę i razem zeszliśmy na dół. Wszyscy siedzieli i się śmiali, jak blondyn opowiadał dowcipy. Usiadłam na jedno wolne krzesło, które akurat musiało być obok kolesia z tatuażami. Udawałam uśmiechniętą i razem z nimi śmiałam się. Po zjedzeniu ciasta poszliśmy oglądać TV. Akurat leciała piosenka Justina Biebera - Boyfriend. Wszyscy razem zaczęliśmy tańczyć tylko czarny razem z mamą siedzieli w kuchni. Gdy piosenka ucichła my też. Mama zawołała nas na kolację, którą przygotowała razem z Zaynem. Usiedliśmy i zajadaliśmy się kanapkami. Kolejne dowcipy tym razem czarnego były jak nudne suchary. Wstałam od stołu i poszłam do siebie. Ubrałam się w piżamę z Spongebob’em i zaczęłam czytać HP. Jednak moje czytanie znowu przerwał ktoś kto wszedł do mojego pokoju. Był to znowu on. Zayn!
- E…Cześć.- powiedział wyraźnie zdziwiony chłopak
- Twój pokój jest naprzeciwko!- powiedziałam do niego w złości
- Twój brat mówił, że jesteś miła.
- Dla niektórych tak, ale idź już sobie.- zmarszczyłam czoło. Zayn już wychodził, gdy nagle odwrócił się i powiedział
- Słodka piżama.- uśmiechnął się i wyszedł.
No tak moja piżama. Do książki już nie wracałam. Postanowiłam wymazać to całe zdarzenie z pamięci. Weszłam na twittera i dodawałam twitty do późnej godziny. Nagle naszła mnie głupia myśl, aby sprawdzić twittera chłopaków z 1D. Ostatnie konto, gdzie sprawdzałam tweety było konto Malika. Miałam już go wyłączyć, gdy nagle dostałam powiadomienie, że Malik dodał nowy tweet. Nie wiem co mi się stało, ale postanowiłam sprawdzić co napisał.

Pierwszy dzień. Podoba mi się tu! #Spongebob

Nie miałam już siły aby być wściekła, więc wybuchłam głośnym śmiechem. Gdy spojrzałam na tarczę zegara była już 3 w nocy. Dobrze, że jutro sobota, w końcu weekend. Przytuliłam się do poduszki i usnęłam.

_____________________________

No to mamy rozdział 2. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze w poprzednim wpisie. Mam nadzieję, że wam się podoba. Komentarze mile widziane. Następny rozdział mam nadzieję, że pojawi się w piątek, albo sobotę. Dziękuję <3
 

 
Promienie słońca rozświetliły cały mój pokój. Minutę później zadzwonił budzik. Kurde szkoła. Przeciągnęłam się leniwie i wstałam z łóżka. Podeszłam do lustra i spojrzałam się w nie. Gdyby ktoś mnie teraz zobaczył na pewno dostał by zawału. Poszłam do łazienki. -Uh jest lepiej. – powiedziałam poprawiając włosy, które jak zwykle nie ułożyły się tak jak chciałam. Ubrałam się jak zwykle. Rurki, czarne vansy i bluzę z Batmanem. Nie lubiłam się stroić i nie miałam nawet dla kogo. Zeszłam na dół. Rodzinka Stylesów jadła już śniadanie. Usiadłam przy stole. Mój młodszy brat Conor, jak zwykle siedział przed telewizorem i przełączał kanały. Wzięłam tosta do ust, gdy usłyszałam piosenkę One Direction „Little Thing ‘’-Conor wyłącz to!- krzyczałam z kuchni do 10 latka uczesanego na starą fryzurę Justina Biebera
- Spadaj!- parsknął
- Ile można słuchać tych dupków.
- Lauren..- warknęła mama
Podbiegłam do niego i wyrwałam mu pilot z ręki. Mój brat zaczął mnie gilgotać po czym pilot wyleciał mi z rąk i rozpadł się na kilka kawałków. Mama usłyszała te hałasy i od razu przybiegła do pokoju.
- Co tu się dzieje?- spytała się trochę zdenerwowana
- Ups. Ja już muszę iść do szkoły.- wzięłam torbę i wyszłam z domu
W drodze do szkoły spotkałam kilka dziewczyn z klasy. Nie zdziwiłam się, gdy pod drzwiami słynnego Liceum zobaczyłam Kelly wytykającą mnie palcem. Codziennie rano było to samo. Już mnie to trochę nudziło. Nie lubiłam jej, ale to już stawało się nie oryginalne. Weszłam do szkoły. Przed klasą od matmy stała Charlie. Moja przyjaciółka, która za razem była wielką fanką 1D.
- Cześć Lauren!- krzyknęła mała. Haha uwielbiam na nią tak mówić
- Hej Charlie.- opowiedziałam irytująco. Miałam dość słuchania jacy One Direction są wspaniali. Nie nawiedziłam ich. Więc powiedziałam, że muszę iść do WC. Jednak naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcję. Weszłam do klasy. Jak zwykle słynny Max, który jest we mnie zakochany, zaczął podstawiać mi haki i inne takie zaczepki. Usiadłam w ostatniej ławce i wyjęłam zeszyt. Lekcja była dość nudna. Poprawa testu z którego znowu dostałam 1…
Lekcje minęły dość szybko. Wracałam z Charlie do domu. Przed domem zobaczyłam wielki czarny samochód. Wiedziałam, że tata od razu jak ich zobaczy wpadnie w furie, bo nienawidził gdy ktoś stawał na naszym podjeździe, więc sama postanowiłam ich opierniczyć. Podeszłam do drzwi, gdy nagle z samochodu wyszedł sam… Harry. Jak to Harry?!

______________________________
No to mamy pierwszy rozdział. I jak? Zachęcam do komentowania jak i do czytania.
Smutno mi. Myślałam, że stać mnie na więcej, że wyjdzie lepszy, a tu taka dupa. Wyszedł trochę krótki, ale się poprawie i będą dłuższe. :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (29) ›
 

 
Coraz częściej mam ochotę odejść z tego świata. Zamknąć się w sobie.
Bo najważniejsza osoba o mnie zapomniała.
Odeszła, zostawiła.
Żyjemy w innych światach. Twój świat to dla mnie rzecz nierealna.
Strasznie się poróżniliśmy.
Byliśmy idealnym rodzeństwem, teraz już nie mogę tego powiedzieć.
Ty jesteś w najsłynniejszym zespole.
Tak właśnie o Tobie mówię- Harry Styles.
I te twoje One Direction.
Na którym punkcie szaleją tłumy nastolatek.

Z poważaniem Lauren.
Kiedyś uznawana za małą Lili.

__________________________
Cześć Wam. Mam nadzieję, że prolog Wam się podoba. To moje pierwsze opowiadanie o 1D. Zachęcam do komentowania, czytania i obserwowania.
 

 
Cześć. Jestem Agata i mam 14 lat. Będę pisała tu swoje opowiadania. Mam nadzieję, że będą się wam one podobały i będziecie je czytać. Opowiadania będą dodawane dwa razy w tygodniu, ponieważ nie będę miała czasu, aby je dodawać w tygodniu. Dziękuję.